🌌 Czy Warto Kochać Bez Wzajemności

CZemu zakochuje sie bez wzajemnosci? CZemu tylko ja sie zakochuje ,ale bez wzajemnosci ..? MOze poradzcie czy moge to zmienic jak? Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2011-09-29 21:15:17. To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać Temat: Życie w trójkącie. Nie wiem czy historia niesamowita, ale może komuś pomoże, kogoś zainspiruje. Kogoś kto nie odnajduje się w tradycyjnym modelu relacji lub kto miał „nieszczęście” zakochać się, będąc w udanym związku. Z góry przepraszam za elaborat, ale nigdy nie byłam za dobra w streszczeniach. Z mężem Jest tak mocno owiane tajemnicą, że trzeba by być niezłym ślusarzem, aby znaleźć odpowiednie klucze do portalu miłości. Na pytanie czy warto czy nie odpowiedzi raczej nie da się rady znaleźć. Bez względu na to, czy warto czy nie człowiek i tak wybierze miłość i pójdzie za głosem serca od razu niczym zawiły labirynt uczuć. Zakochałem się w życiu dwa razy, dwukrotnie bez wzajemności (tak myślę). Mimo to za każdym razem uczucie ciągnie się u mnie latami - jest głębokie. Czytałem w internecie, że człowiek z reguły zakochuje się trzy razy w życiu. I że pierwsze dwie miłości mają za zadanie wiele nauczyć, i że są przygotowaniem do trzeciej Warto kochać - odc. 1. Jest rok 2005, Polska wkroczyła niedawno do Unii Europejskiej. W nowej rzeczywistości szybko powstają wielkie fortuny, ale też następują spektakularne upadki. Wielkie koncerny wypierają małe rodzinne firmy. Jedni robią karierę, inni trafiają na bruk. Na tym tle rozgrywa się rywalizacja ślicznej, ale i Miłość platoniczna, choć bez udziału cielesności, nie oznacza zawsze miłości nieodwzajemnionej. W swojej pierwotnej wersji była to miłość obustronna, wierna i wzniosła. Dziś bardzo często określenia miłość platoniczna używa się w sytuacji, gdy jedna osoba jest zakochana w drugiej, ale bez szans na stworzenie związku. Rok produkcji: 2005. Marta uważa, że w życiu obowiązują pewne zasady, których człowiek musi się trzymać. Ma twardy charakter, jest uparta, a nawet mściwa. Jej narzeczony "od zawsze", Michał Radzyński, nie ma z nią łatwego życia. W dodatku jest rozdarty między lojalnością wobec narzeczonej i swoich przełożonych z ratusza. Zabrakło jednak ogłady i kolorytu "Listów do M.", przełamania schematów i humoru "Planety singli" czy wyrazistości bohaterek "Lejdis". Ostatecznie wyszło filmidło na miarę "Kac Wawa", które jak najszybciej trzeba rzucić w kąt polskiej kinematografii i pozwolić mu dogorywać w mękach samotności, czekając aż przykryje go gruba Zrób więc to w rozsądny sposób. Nie podejmuj dłuższych rozmów przy kawie lub na Facebooku. Jeśli jesteś zapraszana na wspólne wyjścia z tą osobą, to delikatnie spróbuj się wymigać, nawet tak trywialnym powodem, jak ból głowy. Im częściej będziesz odmawiać, tym bardziej prawdopodobne, że przestaną cię zapraszać. Bez pamięci, tak jak kiedyś, kochać tak, jak ty mnie, Gdy twój dzień był mym dniem. Nie wiem, sam już nie wiem, czy to warto wierzyć w ciebie? Już nie wróci to co było. ty zniszczyłaś,ty zniszczyłaś naszą miłość. Lecz czy ty wiesz, że. Kochać bez wzajemności jest to tak jak by wkładać co dzień ręke do wrzącej wody Ból jest nie do opisania a mimo to wciąż dręczymy sie myślami i wiarą w tą że bedzie dobrze. Dla Czy lepiej dawać czy brać? Prowadzone w ostatnich latach badania pokazują, że ludzie różnią zasadniczo jeśli chodzi o swoje preferencje do wzajemności – dawania i brania. Istnieją trzy główne podejścia na dwóch skrajnych biegunach mamy tzw. „dawców” i „biorców”, trzecia pośrednia opcja to bycie „rewanżytą”. 7Q2n. Nie ma sensu kontynuować takiej znajomości, zawsze będzie tliła się iskra nadzieji, za każdym razem gdy zrobimy jakikolwiek krok by coś zmienić będziemy odpychani a to nie jest zbyt przyjemne Kochać to może za dużo powiedziane, ale czułam coś do kogoś, ale przez moje tchórzostwo nic z tego nie wyszło. Ostatnio spotkałam się z chłopakiem, którego traktowałam jak znajomego, a on dał mi do zrozumienia, że znajomość to dla niego za mało. Mam nadzieję, że nie zaproponuje już więcej spotkań, bo będę zmuszona odmówić. W tym przypadku zgadzam się z Muminkiem. Według mnie to nic złego, że chcesz mimo wszystko być blisko tej osoby. ALE do czasu, aż nie powie Ci "dość!". Pokaż, że jesteś dojrzały emocjonalnie i chcesz jej szczęścia, nawet za cenę szczęścia własnego. Bądź przy niej, gdy będzie potrzebowała przyjaciela, ale się nie narzucaj. Być może, po pewnym czasie zrozumie, że się zmieniłeś - dorosłeś, a wtedy inaczej na Ciebie spojrzy. Pamiętaj: od przyjaciela do życiowego partnera krótka droga. Tylko, czy chciałbyś ją stracić, gdyby coś nie wyszło? Ja nie chciałbym - wolałbym zostać przyjacielem. No jasne... Boli jak cholera W drugą stronę też się zdarzyło... I też boli Nie powinno się kontynuować takiej znajomości, mimo to ja i tak nie zamierzam tego zakończyć... Miałam taki moment,kiedy prawie do tego doszło,na szczęście oprzytomniałam w odpowiedniej powinno się kontynuować?Można próbować,ale osoba zakochana widząc,że pomimo starań ta druga nie odwzajemnia uczucia powinna zrozumieć,że nie ma sensu,bo może to doprowadzić tylko do pogorszenia relacji, zmusi się nikogo do miłości,trzeba dać być szczęśliwym, nawet jeśli oznacza to koniec naszych nadziei. Mi się jeszcze nie zdarzyło, żebym kogoś kochała bez wzajemności. Mnie darzył pewien chłopak wielkim uczuciem, przez długi czas i robił naprawdę różne rzeczy, ale nie wiem czy to była już miłość czy głupie zauroczenie ,,Czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie?" Kochać bez wzajemności jest chyba łatwiej niż powiedzieć komuś bliskiemu, że nie odwzajemniasz jego uczuć. Tak zdarzyło mi się kochać bez wzajemności (kochać to za duże słowo- być zakochaną, zadurzyć się lepiej pasuje). Zdarzyło się, że musiałam powiedzieć komuś ,,nie kocham Cię". I to boli. A czy warto utrzymywać znajomość? Zależy od tego czym była wcześniej. Jest to sprawa indywidualna. I to nie jest na zasadzie dialogu: -Kocham Cię -Ja Ciebie nie - Czyli to już koniec? -Zostańmy przyjaciółmi. To jakoś tak samo wynika później. Zależy też czy obie strony tego chcą. To musi być coś naturalnego, bo inaczej prędzej, czy później się posypie Zdarzyło się i tak, i tak. Jeśli chodzi o mnie, to próby jakiejkolwiek kontynuacji znajomości były żałosne, ale w końcu się opamiętałem. A jeśli chodzi o osobę, która była zadurzona we mnie, to dalej utrzymujemy kontakt. Co prawda mniejszy, ale raz na miesiąc, może trochę częściej, porozmawiamy trochę Nie, jeszcze nie kochałem bez wzajemności. byłem kochany bez wzajemności. to bardzo rani. nie wiem czy jest "sens" tego. Zaloguj się, aby móc odpowiedzieć na pytanie i cieszyć się pełną funkcjonalnością serwisu. Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się. Więcej wierszy na temat: Miłość « poprzedni Czy warto kochać tak bez wzajemności, poświecić swe życie niechcianej miłości. Czy mam o nią walczyć tak za wszelką cenę, chociaż wiem że nic tym nie zmienie. Czy uciec w nieznane gdzieś daleko, a miłość odpłynie najbliższą rzeką... Napisany: 2011-03-07 Dodano: 2011-03-07 22:38:05 Ten wiersz przeczytano 492 razy Oddanych głosów: 4 Aby zagłosować zaloguj się w serwisie « poprzedni Dodaj swój wiersz Wiersze znanych Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński Juliusz Słowacki Wisława Szymborska Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński Halina Poświatowska Jan Lechoń Tadeusz Borowski Jan Brzechwa Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer więcej » Autorzy na topie kazap Ola Bella Jagódka anna AMOR1988 marcepani więcej » Zakochanie jest cudownym uczuciem, pod warunkiem, że jest odwzajemnione. Każdy, kto kiedykolwiek przeżył nieodwzajemnioną miłość wie, że nie ma gorszego uczucia. Wszechogarniające poczucie pustki, ból, samotność i to najgorsze – bezsilność. Nieszczęśliwie zakochany człowiek wielokrotnie obiecuje sobie, że zapomni o ukochanej osobie i zacznie wszystko od nowa, ale tę batalię o własne szczęście przegrywa kilkanaście razy dziennie. Prędzej czy później wraca myślami do swojej sympatii i wybacza jej wszystko – nawet brak zainteresowania i niedostępność. Na temat braku wzajemności powstały najpiękniejsze wiersze miłosne. Żaden z nich nie jest jednak w stanie oddać w pełni tego, jak wyniszczające może to być uczucie. - Michał był moim sąsiadem od lat i zarazem najlepszym kumplem – zwierza się Megi. – Sama nie wiem, kiedy uczucie zwykłej sympatii przemieniło się u mnie w totalny stan zakochania. Fakt był jednak taki, że całkowicie straciłam dla niego głowę. Byłam na każde jego zawołanie, pocieszałam po rozstaniach z innymi dziewczynami i płakałam w poduszkę, kiedy zaczynał chodzić z kimś nowym. Po trzech latach takiej męczarni zdecydowałam w końcu, że dłużej tego nie wytrzymam i że muszę wyznać mu prawdę – kontynuuje dziewczyna. – Dzień, kiedy powiedziałam mu o wszystkich swoich uczuciach, zapamiętam chyba do końca życia. Było już ciemno, wracaliśmy akurat z pobliskiego pubu, a w głowie szumiało mi od kilku wypitych wcześniej drinków. Pomyślałam sobie: „Jak nie teraz, to nigdy!” i zaczęłam dukać, że jest dla mnie bardzo ważny, że nie chcę być już tylko jego przyjaciółką, ale kimś więcej… Najpierw myślał, że żartuję; mówił, że jutro oboje będziemy się z tego śmiać, ale kiedy zaczęłam go całować, odepchnął mnie. Nigdy nie zapomnę jego wzroku… Michał był przerażony, nie wiedział jak się zachować. Wracaliśmy do domu w milczeniu, a potem nie odzywał się do mnie przez dwa dni. Po tym czasie, który dłużył mi się w nieskończoność, przyszedł do mnie i wyrecytował przygotowaną wcześniej formułkę: „Bardzo cię lubię, jesteś dla mnie kimś wyjątkowym, ale chciałbym, żebyśmy nadal byli kumplami… itp., itd.”. Oczywiście zgodziłam się na to, żeby nadal móc go widywać – podsumowuje Megi. – Ciągle go kocham, ale żeby tego nie odkrył, muszę go okłamywać, że spotykam się z innymi facetami. Tak jest bezpieczniej… Nieodwzajemniona miłość boli tym bardziej, gdy wcześniej było się w związku z przedmiotem swoich westchnień. Najpierw bezgraniczne zakochanie, planowanie wspólnej przyszłości, a potem zerwanie i całkowity brak szans na ponowne bycie razem. Ponieważ trudno odkochać się na zawołanie i przekreślić wspólne wspomnienia, niektóre osoby decydują się na trwanie w toksycznej relacji „ja go kocham, on mnie nie”. – Byłam bezgranicznie zakochana w Damianie od dwóch lat. Oczywiście była to miłość nieodwzajemniona – opowiada. – Tylko ja wiem, ile nocy przez niego przepłakałam, ile razy na przemian przeklinałam i ubóstwiałam go w myślach. Pewnego dnia powiedziałam sobie: Koniec! Dosyć tego! Chcę być szczęśliwa, a skoro on mnie nie kocha, to jego strata! Przez trzy dni trzymałam się swojego postanowienia – nie myślałam o nim i nie płakałam przez niego. Aż do czasu, kiedy przypadkiem spotkałam go na ulicy. Wtedy wszystko wróciło. Znów zaczęłam fantazjować, że kiedyś na pewno będziemy razem i że w końcu mnie pokocha. Jaka ja byłam naiwna… - podsumowuje Marta. Zatem w jaki sposób odkochać się skutecznie? Niestety nie ma na to jednej skutecznej rady. Podobno trzeba wyobrażać sobie ukochaną osobę jedynie w czarno-białych barwach. Obraz stopniowo traci wówczas wyrazistość, a po kilkunastu dniach staje się zupełnie rozmyty, dzięki czemu łatwiej nam zapomnieć. Poza tym należy w miarę możliwości ograniczyć do minimum spotkania z obiektem westchnień. Ciągłe widywanie faceta, który nie odwzajemnia naszych pragnień, może jedynie pogłębić uczucie niespełnienia i samotności. Pomocne może być również znalezienie sobie pasjonującego hobby, które w skuteczny sposób odciągnie nasze myśli od ukochanego i da nam ogromne poczucie satysfakcji. I najważniejsze: nie należy zamykać się na kontakty z innymi ludźmi. Przecież nigdy nie wiadomo, kiedy na naszej drodze pojawi się Ten Jedyny, który odwzajemni naszą miłość. Wysłuchała Maja Zielińska Zobacz także: Razem, ale osobno: Skąd się bierze uczucie samotności w związku? Czym jest i co oznacza poczucie wyobcowania, niezrozumienia i samotności w związku partnerskim? Seks według mężczyzny Jak panowie postrzegają zbliżenie, na co zwracają uwagę, co ich przeraża? – Kiedy Jacek ze mną zerwał, zawalił się cały mój świat. Byliśmy razem przez pięć długich, cudownych lat i nagle – koniec. Ja planowałam z nim wspólną przyszłość, a on mnie tak po prostu rzucił – żali się 24-letnia Kasia. – Nie potrafiłam przestać go kochać. Wszyscy mi powtarzali: „Daj sobie z nim wreszcie spokój! Jak nie ten, to będzie inny!”, ale co oni wiedzą. Nic. Nie rozumieją mnie. Codziennie oglądam zdjęcia, na których jesteśmy z Jackiem razem i wciąż łudzę się, że wreszcie do mnie zadzwoni. Na pewno to zrobi – mówi Kasia. Czasami bywa również tak, że nieodwzajemniona miłość męczy nas do tego stopnia, że wreszcie dajemy za wygraną, postanawiamy uwolnić się od tego przykrego uczucia i… nagle, zupełnie nieoczekiwanie na naszej drodze pojawia się obiekt naszych westchnień. Wszystko zaczyna się na nowo. Znów czujemy przyspieszone bicie serca, nie możemy w nocy spać, a każda komórka naszego ciała krzyczy: „Kocham go!”. Tak właśnie było w przypadku Marty. Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia Nie jest łatwo pogodzić się z myślą, że wybranek serca nie odwzajemnia uczuć. To zawsze boli, to zawsze jest dramat. A gdyby tak pozostał cień nadziei, że jednak nie wszystko stracone? Że jest szansa na szczęśliwe zakończenie, wprawdzie maleńka, bardzo mglista, ale jest? Czyż nie byłoby to jak podanie wody zagubionemu na pustyni wędrowcowi?Cóż, zdarza się całkiem często, że taka nadzieja tylko pogłębia rozczarowanie zamiast przynieść słodkie ukojenie. Dla prawdziwej miłości warto wiele poświęcić, ale gdy poświęcenie jest jednostronne, co to mówi o jakości uczucia? Czy rzeczywiście opłaca się kogoś przekonywać, że właśnie ze mną stworzy najlepszy pod słońcem związek?Bo w tym cały jest ambaras…Od dawna wzdychasz do kolegi, który wprawdzie lubi z tobą spędzać czas, ale na randki zaprasza inne dziewczyny. Podkochujesz się w Sławku od liceum, on jednak właśnie się zaręczył. Spotykasz się z gościem, który ceni sobie waszą znajomość, choć nie widzi się w roli statecznego męża i ojca. Co robić? Uznać, że sprawa przegrana czy walczyć o swoją miłość?Są przecież przypadki, gdy z totalnie beznadziejnej sytuacji rodziło się piękne, trwałe uczucie. Dlaczego mnie miałoby się nie udać? Zresztą, kto tak łatwo się podda po spotkaniu tego jedynego? Wystarczy uzbroić się w cierpliwość, pokazać od najlepszej strony, tu pomóc losowi, tam zagrać, by przechylić szalę na swoją korzyść. Co ma się do stracenia? A zyskać można tak jednak na pewno? Zakochane serce ciężko przekonać do racjonalnych argumentów, tu nawet kalkulacja podyktowana jest emocjami, a chłodne i krytyczne spojrzenie to ostatnie, na co ma się ochotę. Tym bardziej, że obiekt miłości nie jest wcale aż tak niedostępny – często to dobry znajomy, z którym jest się w całkiem bliskich stosunkach, a czasem wręcz ktoś, kto otwarcie daje nadzieję, mówiąc, że może kiedyś, nic nie jest wykluczone, na razie nie, ale się zobaczy. No i jak się nie chwytać takiej deski ratunku?Czekając na cudNiektórzy czekając na swoją miłość są naprawdę niesamowicie wytrwali. Ukochana osoba jest zajęta? No dzisiaj jest, jutro może nie być, poczekamy. Ślub biorą? Nie takie małżeństwa się rozpadały. Wariactwo? Może. Ale czy miłość nie jest potęgą zdolną przenosić góry? Wystarczy mieć wiarę, wystarczy być wytrwałym, a cuda się zdarzają. A tak naprawdę to żaden cud, tak po prostu musiało być. ludzi święcie przekonanych o tym, że ktoś jest im pisany, nie ma przeszkody, której nie dałoby się jakoś obejść. Przetrwają kolejne związki, nie przyjmą do wiadomości odmowy, nawet tej najbardziej stanowczej. Będą zawsze z boku, gotowi wkroczyć do akcji, gdy tylko furtka się argument drugiej strony nie jest w stanie przekonać ich do zmiany zdania. Oni wiedzą, że są najlepszym wyborem i ta osoba kiedyś wreszcie to pojmie. Będą błagać, przekonywać i obiecywać czekanie choćby przez całą wieczność. Pogodzą się z rolą kolegi/koleżanki, ale wtrącając kiedy się da, że „ze mną byłoby ci najlepiej”.A jednak stanęło na moimI zdarza się, że faktycznie dopną swego. Wstrzelą się w odpowiedni moment i złamią opór. Pytanie tylko, czy taka wychodzona, wymęczona, prawie że wymuszona miłość cokolwiek jeszcze znaczy? Nie dało się tu przecież drugiej stronie żadnego wyboru, raczej przytłoczyło się ją swoją zachłannością – zwłaszcza kobiety ulegają w takich sytuacjach, bo jak tyle chodził i tak się starał, to znak, że mu na serio jednak raczej dowodzi, że adorator kompletnie nie liczy się z drugą osobą, chce dopiąć swego za wszelką cenę, ponieważ sądzi, że wie lepiej, czego ta osoba potrzebuje. Niekiedy posuwa się nawet do manipulacji i działań podjazdowych mających na celu zniechęcenie wszelkich konkurentów. Dlaczego niektórzy w takich sytuacjach ulegają nie tyle z przekonania, ile dla świętego spokoju – we wcześniejszych związkach nie wyszło, a on/ona tak męczy bułę, że co mi szkodzi, przynajmniej będę mieć oddanego widać, mało to zdrowe, i to dla obu stron, może więc szybko się okazać, jak złudne było to poczucie bratniego porozumienia dusz. Skąd jednak bierze się owa niezłomność i przekonanie, że o uczucie warto walczyć wszelkimi dostępnymi sposobami? Duży udział ma w tym wychowanie oraz popkultura – z filmów zwykle można się dowiedzieć, że wystarczy być upartym, żeby upatrzona ofiara w końcu przejrzała na oczy. To wręcz jej obowiązek, odpowiedzieć wzajemnością na zaloty – tylko okrutny niewdzięcznik pozostałby obojętny na takie prawdziwym życiu jednak nie jest jak na filmach, można kogoś kochać najbardziej szaleńczą miłością, a obiekt westchnień wcale nie będzie czuł tego samego. I im mocniej zacznie się zabiegać o uwagę, tym bardziej zniechęci do siebie, bo powoli te miłosne zabiegi będą przypominać zwykły to naprawdę jest romantyczne?O miłość często walczy się nie tak, jak powinno, albo walczy za bardzo, co dowodzi nie tyle determinacji, ile desperacji, a to na nikogo dobrze nie działa. Bo na przykład uważa się, że bycie na każde zawołanie to najlepszy dowód wielkiej miłości. Bo kładzie się nacisk na gesty wielkie, ale puste, które budzą skrępowanie i stawiają w kłopotliwym położeniu, jak wyznanie uczucia na stadionie pełnym ludzi – no weź odmów komuś, kto oświadczył się przed takim tłumem. W sytuacji, gdy to nie jest para świadoma swoich uczuć, wygląda to po prostu na wymuszenie określonej o miłość, ludzie często się chwytają szantażu emocjonalnego, swoim zachowaniem budzą niekiedy przerażenie. Naciskają tak, że w końcu przebywanie w ich towarzystwie staje się niekomfortowe, bo nie chce się być szorstkim i niemiłym, ale z drugiej strony, ileż można tłumaczyć, że nie, żadnego związku z tego nie że gdy na kimś bardzo zależy, to nie warto składać broni już po pierwszym nieudanym podejściu, trudno jednak określić, ile powinno być prób i na czym dokładnie mają one polegać – z miłości robi się bowiem wiele głupich, czy nawet niepokojących rzeczy, które mogą się wydawać romantyczne, podczas gdy wcale takie nie są. Nadgorliwość jest zwyczajnie zniechęcająca, a efekt pewnie byłby lepszy, gdyby w ramach czekania na swoją szansę udało się zachować tajemniczy dystans i tym samym pobudzić ciekawość, a nie wszystko wykładać na dużo jest też wiary, że miłość wystarczy, by przezwyciężyć trudności stojące na drodze do spełnienia, a życie nie jest przecież czarno-białe, są w nim przeciwności natury finansowej, klasowej, światopoglądowej, jest rodzina, znajomi, określone normy społeczne – można kogoś kochać nad życie, kiedy jednak trzeba się siłować nie tylko z brakiem wzajemności, ale i z całą tą otoczką, może się okazać, że gra niewarta nie jestem gotowaA co jeśli odmowa nie jest jednoznaczna, pada jedynie mgliste „na razie nie jestem gotowa na związek, nie odchodź tak zupełnie”? Brać to za dobrą monetę? Co tak naprawdę osoba mówiąca te słowa ma na myśli? „Staraj się bardziej” czy raczej „nie jesteś w moim typie”? Cóż, znacznie częściej jest to opcja numer dwa – nie pragnę poważnego związku z tobą, ale nie chcę cię zranić mówiąc o tym wprost, a obecny układ ma swoje jednak chodzi tylko o to, że tempo znajomości jest zbyt szybkie – lubię cię, ale działajmy wolniej, to jeszcze nie moment na poważne decyzje, wspólne mieszkanie czy matrymonialne plany. Albo że tyle się aktualnie dzieje w życiu – choroba w rodzinie, praca, pisanie pracy magisterskiej, etc. – że nie ma kiedy zająć się związkiem. To jasna sugestia, że lepiej dać sobie teraz na wstrzymanie, lecz nie przekreśla to szansy na coś więcej, gdy życiowe zawirowanie minie – można się w tym okresie wykazać, dać wsparcie i zdobywać punkty, które zaprocentują, gdy przejdzie się na kolejny w tym, że nie zawsze te sygnały dobrze się odczytuje. „To nie jest dobry moment” pada więcej niż raz i ciągle na drodze do szczęścia zalega jakaś kłoda, wiecznie jest „nie w porę”, „za wcześnie”, „potrzebuję czasu”, co zakochany człowiek rozumie jako przejściowe trudności i łudzi się, że swoim postępowaniem zmieni czyjeś raczej nie zmieni, bo gdy jeden pretekst do zachowania dystansu gładko przechodzi w drugi, to znak, że chce się związkowych benefitów, lecz bez zaangażowania i obowiązków. Znowu, można żyć nadzieją i starać się o większą przychylność, doświadczenie pokazuje jednak, że gdy zainteresowanie jest wybitnie jednostronne, a drugą osobę trzeba przekonywać do siebie długimi miesiącami, to zwykle kończy się rozczarowaniem – choć oczywiście zdarzają się kogoś w zapasieZakochany bez pamięci człowiek jest niestety łatwym łupem. Łakomym kąskiem dla osób, które szukają wygodnego dla siebie układu albo nie wyszło im gdzie indziej, to się przynajmniej pocieszą. Wprowadzą do słynnej friendzone, pomydlą oczy, coś zasugerują, od czasu do czasu okażą przychylność. Ot, nic wielkiego, ale wystarczy, by kogoś do siebie mocniej przywiązać.„Nie jestem gotowa na związek” oznacza ni mniej, ni więcej, tylko „nie chcę związku konkretnie z tobą”. Nie widać jednak przeszkód, by bezkarnie żerować na czyjejś miłości i naiwności z tym związanej – wszelkie dowody miłości przyjmowane są z zadowoleniem, jako coś oczywistego, i od czasu do czasu rzuci się jakiś ochłap, co by oddanie adoratora nie osłabło, dopóki się osoby, które notorycznie wikłają się w podobne układy, to ich sposób na miłość – bycie użytecznym, pomocnym, przyjacielskim, zawsze pod ręką, niezawodnym. Liczą, że z czasem okażą się niezastąpieni i przyjaźń w naturalny sposób przejdzie w miłosny związek. Ich nadzieje zazwyczaj są płonne – znajomość jak utknęła na etapie przyjaźni, tak nie chce posunąć się o krok dalej. A wybranek serca z czasem znajduje sobie kogoś, z kim chętnie wchodzi na wyższy poziom zażyłości – nagle okazuje się „gotowy”.Jak wyczuć intencje?Nie zawsze ludzie niegotowi na związek kierują się niskimi pobudkami. Czasem naprawdę ktoś nie jest w stanie otworzyć się na miłość, bo ma za sobą wyjątkowo paskudne rozstanie, zakończył związek pełen przemocy, boryka się z traumami z przeszłości. Bolesne doświadczenia zniechęcają do zacieśniania więzów z kimkolwiek i właśnie to, że ktoś okaże im szczere uczucie, ale bez naciskania na coś więcej, może przyspieszyć proces wychodzenia na prostą. I w konsekwencji doprowadzi do udanego skąd wiadomo, że nie chodzi o wyrachowanie? Nie tak łatwo wyczuć intencje drugiej osoby, gdy trzeźwy osąd zniekształcają silne uczucia, ale uczciwie analizując znajomość można dojść do ważnych wniosków pomagających podjąć ostateczną decyzję. Czy on mówi, że jest niegotowy na związek, ale chętnie wychodzi do barów, zwraca uwagę na inne dziewczyny, umawia się z nimi na spotkania? Jeśli tak, to najwyraźniej chodzi po prostu o szukanie lepszej partii dla zwodzi, czy uczciwie mówi, na czym polega problem? Daje fałszywą nadzieję, flirtuje, miesza w głowie, że chce, ale nie teraz? Kiedy się odzywa – dla towarzystwa, czy jedynie gdy przypili brak seksu albo jak potrzebna jest jakaś przysługa? Rewanżuje się za pomoc? Interesuje się życiem drugiej osoby? Wystarczy trochę się postarać, żeby wzbudzić większe zainteresowanie, a może trzeba ciągle spełniać jakieś zachcianki? I czy te starania są jakoś odwzajemniane, a nie traktowane jako należne hołdy?Nie jest to miła świadomość, zrozumieć, że rezerwa wynika wyłącznie z wyrachowania i ktoś, kogo darzę uczuciem, bawi się moim kosztem. Jednak lepiej stracić miesiąc na beczenie w poduszkę za straconą miłością niż zmarnować kilka lat na czekanie i poświęcanie się dla wielkiego uczucia istniejącego jedynie w moich wyobrażeniach – serce i tak będzie złamane, ale dojdzie jeszcze upokorzenie, że dało się wykorzystać za darmo. Bylam zakochana bez wzajemnosci ale nie cierpaialam az tak bardzo zeby sobie cos zrobic Ja mam w tej chwili taki problem. Mam cały czas zj....ne dni. A myśli destrukcyjne, hmmm... codziennie wieczorem. Myślę jak nie mam po co żyć i dla kogo. jaaaa to nie wiem xDDD bo ja jeszcze nigdy nie kochalam xDD i narazie sie do tego nie szykuje.... ja po prostu nie umim kochac bo jeszcze nikt mnie tego nie nauczyl xD 3 razy moze to nie byla milosc, a zauroczenie no, ale jednak kazde z nich utrzymywalo sie po srednio 2,5 roku no i w moim przypadku nie mialam robionych nadziei. Co wiecej to te osoby o tym nie wiedzialy, ze ja cos czuje. jak ja dobrze to znam Co tu dużo pisać.. Wiele razy przechodziłam przez coś takiego, ale wreszcie znalazłam swoje szczęście i nie wspominam tam tych chwil. Teraz uważam, że w pewnym sensie były dla mnie nauczką. cierpiałem.. na szczęście to nie trwało długo.. Po jakimś czasie pokochała mnie też i tak przeżyliśmy 1,5 roku razem.. później musiała wyjechać do Niemiec i miłość się skończyła nie wiem co gorsze kochać bez wzajemności czy kochać a później rozstać się pod jakąś presją, w tym przypadku przymusem wyjazdu do Niemiec cierpiałąm...ale bolało miesiąc a potem innego poznałam, czyli tamto uczucie nie było zbyt silne TAK Już chyba z tego nic nie będzie Przezyłem to raz. Była to przyjaciółka. Spędzałem z nią coraz więcej czasu i poczułem uczucie miłości. Kiedy następnego dnia zapytałem się jej byłem załamany tą wiadomo czas goi rany. Teraz tak jak wcześniej jesteśmy przyjaciółmi. Bez wzajemna miłość to coś takich przypadków to zauroczenie, ale ja czułem prawdziwą miłość. Teraz mam nauczke i musze zadbać żeby nie zdarzyło sie to więcej oczywiście właśnie jestem w kropce pierw pisze tak,że jest o mnie zazdrosny,a potem 20;20 i tym podobne godziny,że o mnie myśli,a potem tak jak dziś od 26 marca się nie odzywa... (( ja własnie mam taki problem powiem tak, jest we mnie zakochany chłopak jest mi z tym bardzo źle, ale poprostu nie chce z nim być bo źle sie z nim czuje... a nie dawno to poprostu nie przestaje myślec o innym... ( ii tak kogoś bardzo chcemy,a kiedy już odpuszczamy,że nic z tego nie będzie to on jednak chce........... to jest okropne kiedy ze wszystkim się pogodzimy,a ta osoba nagle się kapnie,że miała nas.. Troszeczkę i tylko raz To nie była miłość, tylko zauroczenie. Szybko dałam sobie spokój, bo nie warto tracić tyle czasu na osobę, która nie czuje tego samego. Mi zdarzało się to często.... Mam takiego pecha Najbardziej zabolało mnie jak chłopak, z którym byłam półtora roku zostawił mnie dla mojej przyjaciółki..... A mówił, że tak bardzo mnie kocha... tak i nadal to trwa choć chciałabym to wreszcie zakończyć... A on ciągle robi nadzieje (przynajmniej ja tak to odbieram) a teraz ma dziewczynę i to moją kumpele... i o tym wie, że go kocham... Ech. mój chłopak, tak dobrze przeczytaliście, MÓJ CHŁOPAK mnie nie kocha... już raz ze mną zerwał, ale wrócił, nie wiem dlaczego, ale za bardzo go kocham, żeby spojrzeć na to obiektywnie, boję się, że znowu mnie zostawi... tak (= (= (= (= (= Odpowiedział(a): gość, 05 czerwca 2009, 13:15 [#odpowiedz] 0 w podstawówce musiałem siedzieć z pewną dziewczyną. Na początku nic do niej nie czułem, ale z biegiem czasu zakochałem się w niej. Teraz (5lat później) nie mogę przestać o niej myśleć, z tym że ona o niczym nie wie. jestem zbyt nieśmiały by jej o tym powiedzieć. wlasnie cierpie Owszem. Każdy to chyba miał. W moim przypadku skończyło się, gdy dowiedziałam się jakim jest frajerem i fajfusem. Powiem ze teraz tak mam.. Ale jeszcze nie mam takich mysli chodz czasem sie zdarzy... hhmnn. zakochalam się powiedzmy. trwalo to ponad 4 lata, chodzilam z nim po podstawowki, potem do gimnazjum. nie powiedzialam mu o tym, on sie domyslal, ale nie do konca, wkoncu kiedys upilam sie i wszystko mu powiedzialam ... i nic. to trwa nadal. i nie chce minąc, ale jest w miare. on sie zmienil strasznie, wiec mysle, ze minie to jak najszybciej. bless Jeszcze NIGDY nie zdarzylo się żebym byla szczęśliwie zakochana. Flirty owszem, ale true love to jak na razie tylko z mojej strony Odpowiedział(a): gość, 03 sierpnia 2009, 07:19 [#odpowiedz] 0 mi sie podoba chłopak z którym zakumplowałam sie w wieku 2 latek a mam teraz 13. szkod atylko,z e kiedy dorośliśmy on już mnie nie lubi No... ale teraz już jest lajt zapominam o nim w sumie to już nawet nic do niego nie czuje więc idzie się dalej ! Destrukcyjne myśli- to nie, bez przesady Chyba każdy był kiedyś zakochany bez wzajemności. Taak.. miłość nieodwzajemniona. Pisałam z tym chłopakiem i wydawało mi się że coś z tego będzie. Był naprawdę bardzo fajny, ale potem tak okropnie mnie zranił, tak strasznie, że nadal nie mogę się pozbierać po tym wszystkim. Hmm .. Ja miałam takie sytuacje. Nie jedną ale nic sobie nie zrobiłam bo to było by głupie. Oni nie byli tego po prostu warci .. a teraz jestem szczęśliwa - lecz nie wyobrażam sobie życia bez niego.. tak, niestety..ciągle boli, ciągle tylko łzy i pytania bez odpowiedzi......co było kłamstwem, co chciał zyskać i choć czas dalej płynie, niewiele się zmieniło......a być może powinno cały czas podobają mi sie chłopacy u których niemam szans i o ktorych moge tylko pomarzyc , nie to ze jestem brzydka ale niejestem w ich typie . wiec... tak cierpialem z milosci (uwazam to bez wzajemnosci ale to raczej taka udawana wzajemnosc) zaczelo sie w 1 gim.. niby ze soba rozmawialismy i tak niz tego ni z owego zapytalem czy moze nie zechcialaby sie ze mna zaczac spotykac.. odpowiedziala ze tak miesiac pozniej zadalem jej pytanie "powiedz mi... co do mnie wiec... tak cierpialem z milosci (uwazam to bez wzajemnosci ale to raczej taka udawana wzajemnosc) zaczelo sie w 1 gim.. niby ze soba rozmawialismy i tak niz tego ni z owego zapytalem czy moze nie zechcialaby sie ze mna zaczac spotykac.. odpowiedziala ze tak miesiac pozniej zadalem jej pytanie "powiedz mi... co do mnie czujesz" ona wziela mnie czule przytulila i powiedzialla "jestes najwspanialszym chłopakiem na świecie" 4 miesiace pozniej(dokładnie na początku ferii po powrocie z wyjazdu wszedlem sprawdzic wiadomosci na gg a tam wiadomosc"niestety... z nami koniec.." od tej pory przestala sie odzywac i nawet nie powiedziala czemu ze mna zerwala skoro bylem najwspanialszym chlopakiem dla niej Tak, nie warto czekać na tą 2 osOBE ;x Czasami warto Zaloguj się, aby móc odpowiedzieć na pytanie i cieszyć się pełną funkcjonalnością serwisu. Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się.

czy warto kochać bez wzajemności